OLE!!! VIVA ESPANIA!!!Zgodnie z obietnicą zamieszczam noteczkę o „Ganu Latino” Po pierwsze i przede wszystkim NICZYM!!! A więc raz temu wybrałam się po raz pierwszy samiuteńka na obóz młodzieżowy. Trafiło na bliską memu sercu Hiszpanię .Przyznam, że miałam niesamowitego styka przed tym wyjazdem, bo zawsze miałam ze sobą osobę towarzysząca. Niom ale co tam „raz kozie śmierć”. Spakowałam manatki, pożegnałam familię i...pojechałam! Tak tez 13.08.03 wyjechał z Polski autokar pełen młodzieży. Obok mnie usiadła Alessandra (dziewczynka w „mokrych loczkach”), z którą od razu się skumplowałam .Nasz pierwszy nocleg (tranzytowy) miał miejsce we Francji na Lazurowym Wybrzeżu .Pokoje były zajebiście „duże” , nie wspominając już o łazience(1m*1m).Ale o to chyba chodzi na tego typu wycieczkach?! W każdym razie w naszym cudownym apartamencie mieszkałam z Alessandrą, Alicją i Magdą. Po południu zaplanowany był spacer brzegiem morza, na który wszyscy musieli iść (oprócz młodzieży studenckiej). Niom to zgodnie z planem poszłyśmy z grupą na spacerek. Pech chciał, że zostałyśmy „na tyłach” podczas gdy osoby idące tuż za przewodniczką zginęły nam oczu. No to zaczęłyśmy ich gonić i ... stało się nieszczęście! Jedna z moich koleżanek przyfasoliła kolanem w słupek stojący na chodniku...(DOBRZE PAMIĘTAM???) Nie mogła dalej iść...Z chęcią zaopiekowałyśmy się naszym biedactwem!!!Gdy kolanko mniej bolało zaczęłyśmy „troszkę” szaleć. Wskoczyłyśmy pod prysznice (w ciuchach) stojące na plaży, a później paradowałyśmy mokre po mieście. Muszę przyznać , że przyciągałyśmy większą uwagę niż dziewczyny opalające się topless hihihi;-)!Ale co tam LIFE IS LIFE( nanananana ) !!!!Po takim spacerku (zrobiłyśmy spokojnie z 5 km) byłyśmy wyczerpane. Po powrocie do pokoju wskoczyłyśmy pod prysznic i od razu spać. Oj tak, to było urocze uczucie móc się położyć, a nie drzemać na siedząco, tak jak to bywa w autokarze... Rano był wyjazd do Hiszpanii, ale po drodze zwiedzaliśmy Monako (dobra było fajnie i ładnie ale w nosie z tym, bo są wazniejsze sprawy do opisania).Po 3 dniach podróży dojechaliśmy na miejsce1 To była radocha!!!(o pewnych problemach technicznych nie będę wspominała, sami przyznajcie że to zbędne)Tym razem współlokatorzyłam sobie z uroczymi warszawianeczkami; (żeby nie było-wymieniam alfabetycznie) Dagmarką zwaną Bobikiem, Martynką, Natalką i Sylwusią. Laski pamiętacie naszą pierwszą wspólna noc (integracyjną z resztą)???Hehe dla tych co nie wiedzą- kupiłyśmy super-duży soczek, smaczny i było wesołoJ!!! Teraz już nawet nie pamiętam (ciekawe czemu?) kiedy tak dokładnie całe towarzystwo się poznało i skumało, przyjmijmy że podczas drugiej nocy. W każdym razie ludzie byli zajebiście!!! Jeszcze w życiu z nikim się tak nie ubawiłam!!! W dzień wylegiwaliśmy się na plaży lub przy basenie, wieczorkiem szło się na małe zakupy, a w nocy hę... oj to się działo! Po godzinie 00.00 szło się najzwyczajniej w świecie na plaże poznać nowych ludzi (tzn. ja i żylety poznawałyśmy chłopców) np. : z Chorwacji, Włoch, Niemiec(PAMIĘTACIE???) , Francji czy tez Hiszpanii. Wieczorek zapoznawczy był typowo „abstynencki” , jedynie... a z resztą sami wiecie hehe Tak około 3 rano lub czasami wcześniej wracałyśmy do Helgi( nasz hotelik *****), gdzie dołączałyśmy do polskiej melanżującej młodzieży. I to chyba było ze wszystkiego najsympatyczniejsze. Schadzki w pokoju (często gęsto naszym) zawsze były śmiechowe. Kulturalna młodzież zawsze przynosiła jakiś podaruneczek do oporządzenia. Tutaj chciałabym przypomnieć o Braciach Sombreros, z którymi pewnej nocy zorganizowałyśmy paradę piżamowo-prześcieradłowo-sombrową po mieście. Oczywiście zakończona była kąpielą w morzu – Martynko pamiętasz??? Nie dało by rady gdybym opuściła jeden bardzo ważny epizod. Otóż jednej z ostatnich nocy dzięki DADZE, NATATLII, CZYŻYKOWI i przede wszystkim BŁAJOWI, bez którego udziału by nie przeszło , po raz pierwszy w życiu zdobyłam się na „małe” szaleńswto. Z pewnością pamiętacie o co się rozchodzi, ja pamiętam i nigdy nie zapomnę!!!!!DZIĘKI! Niech niewtajemniczeni wybaczą, że dokładniej nie opisuję hiszpańskich imprezek, ale uwierzcie notka zamieniłaby się w książkę!!!! Wspomnę jednak o pewnych usterkach , jakimi były : zapchany zlew ;-), małe zgrzyty między ludźmi (np. ja i Adam), złamane serduszka (Avril Lavigne- Unwanted), spadające lustra, butelki coca-coli(i nie tylko) z balkonu prosto na maski samochodów, czy też ostatniej nocy ludzie ze schodów .... Warto, żebym jeszcze napisała – ku radości wielu dziewcząt - o męskich striptizach, mających miejsce na balkonach czy też w oknach pokoi! Oj laski było na co popatrzeć!? Nie ma co – tam gdzie Polacy, tam dobra zabawa gwarantowana!!! Ale co dobre szybko się kończy... tak też było z Lloret de Mar. Czas leciał jak szalony! W końcu przyszło nam się zostać... Z każdym przystankiem, na jakim zatrzymywał się w Polsce nasz autokar, ubywało coraz więcej ludzi...Autobus pustoszał...Przy pożegnaniach nie jednemu poleciała łezka... Każdy obiecywał, że kontakt się nie urwie itp. Na szczęście mi udało się utrzymać znajomość z najfajniejszymi ludźmi i jestem z tego powodu bardzo HAPPY!!! To właśnie dla WAS jest ta notka i liczę na dużo obszernych komentarzy! Mam nadzieję, że zmobilizowałam co niektórych do pracy??? SZCZEGÓLNE PODZIĘKOWANIA ZA ZAJEBIŚCIE SPĘDZONY CZAS SKŁADAM: LASECZKOM: Warszawiankom – Dagmarce, Martince, Natalce i Sylwusi Oraz ALLESANDRZE, ALI I MADZI PRZYSTOJNIAKOM : Błażejowi – zwanemu Błajem, który obiecał mi płytkę i że wpadnie do mnie na szarlotkę, ale jakoś dotrzeć nie może, a ja nadal gorąco zapraszam!!!! Jacusiowi- zwanemu Czyżykiem, który jest po prostu debeściakiem Braciom Sombreros – ADAMOWI, Dawidowi i Kubie – zwanemu Sztefanem A CAŁĄ RESZTĘ DRUŻYNY GORĄCO POZDRAWIAM!!!!!! A teraz , żeby jeszcze bardziej przywołać wspomnienia- Metallica „Nothing else matters” So close no matter how far Couldn't be much more from the heart Forever trusting who we are And nothing else matters Never opened myself this way Life is ours, we live it our way All these words I don't just say And nothing else matters Trust I seek and I find in you Every day for us something new Open mind for a different view And nothing else matters Never cared for what they do Never cared for what they know But I know So close no matter how far Couldn't be much more from the heart Forever trusting who we are And nothing else matters Never cared for what they do Never cared for what they know But I know Never opened myself this way Life is ours, we live it our way All these words I don't just say Trust I seek and I find in you Every day for us something new Open mind for a different view And nothing else matters Never cared for what they say Never cared for games they play Never cared for what they do Never cared for what they know And I know So close no matter how far Couldn't be much more from the heart Forever trusting who we are No nothing else matters P.S. Bridżit Dżons jak ja cię (NIE) lubię!!!!! piciucha 2003-10-19 15:34:53 skomentuj (9) |
|
|||||||